Czy Izrael uwierzy kiedyś w Chrystusa?
Przybliżę to zagadnienie na podstawie jedenastego rozdziału Listu do Rzymian, w którym apostoł Paweł je porusza. Traktuję ten artykuł jako dopełnienie wcześniej opublikowanych przeze mnie tekstów (od lutego br.) na temat sytuacji religijnej judaizmu po nieprzyjęciu Chrystusa.
Z tego, co można przeczytać w Liście do Rzymian (9, 2-3; 10, 1), chrześcijanie pochodzenia żydowskiego podobnie jak apostoł Paweł przeżywali boleśnie niewiarę swych pobratymców w Chrystusa. Przeżywali ją boleśnie, gdyż Izrael, najbardziej ze wszystkich przygotowany na przyjęcie zbawczego planu Boga, odrzucił go w szczytowym momencie jego realizacji. Niewiarę Izraela chrześcijanie z żydostwa przeżywali boleśnie również z tej racji, że dotykała ich osobiście. Często w ich rodzinach dochodziło do podziałów na tle przystania do Chrystusa.
Jak zatem apostoł Paweł rozumie zaistniałą w historii zbawienia sytuację niewiary Izraela i czy widzi możliwość przyjęcia przez Żydów Chrystusa?
Apostoł Paweł nie tylko wyklucza trwałą niewiarę Izraela w Chrystusa, ale wskazuje też sposób jego dojścia do wiary. Nie dopuszcza on możliwości, aby Izrael trwał do końca w niewierze. Wybrany przez Boga spośród ludów ziemi do tego, aby być zwiastunem Jego zbawienia, nie może tego zbawienia odrzucić definitywnie. Dowodziłoby to niesłuszności Boga w jego wyborze. Wcześniej czy później Izrael potwierdzi prawdziwość zbawienia dokonanego w Jezusie Chrystusie. Dlatego jego niewiarę apostoł postrzegał jako czasową.
We wspomnianym jedenastym rozdziale Listu do Rzymian apostoł postrzega losy Izraela i pogan jako ściśle ze sobą powiązane, gdyż będące częścią tej samej historii zbawienia, tego samego zbawczego zamysłu Boga względem ludzkości. Nie można ich rozpatrywać w oderwaniu od siebie. Stąd niewiarę Izraela widzi w powiązaniu z wiarą pogan, a wiarę pogan w powiązaniu z przyszłą wiarą Izraela. Postawa Izraela staje się błogosławieństwem dla pogan, a postawa pogan – błogosławieństwem dla Izraela (ww. 11b i 30-31).
1. Zatrzymajmy się nad pierwszą zależnością, czyli powiązaniem niewiary Izraela z wiarą pogan (11, 11b i 15a). Można odnieść wrażenie, iż Ewangelia została dlatego skierowana do pogan, że nie przyjęli jej Żydzi. Jest to błędne wrażenie. Znaczyłoby to, że gdyby Izrael uwierzył w Chrystusa, to Ewangelia nie zostałaby ogłoszona poganom. A to nie jest prawdą! Powszechność zbawienia jest wyraźnie stwierdzona już na kartach Starego Testamentu. Zamiarem apostoła nie jest wyjaśnienie chrześcijanom z pogaństwa stopnia zależności ich wiary od niewiary Izraela, lecz ukazanie korzyści płynącej z zaistniałej sytuacji. Wiara pogan jest owocem Bożego działania, lecz to działanie ujawniło się w wyniku niewiary Izraela.
Mówiąc inaczej, korzyści dla pogan nie stanowi niewiara Izraela, lecz zaistniała w związku z nią sytuacja. Skoro Żydzi odrzucili Chrystusa, misja ewangelizacyjna została skierowana do pogan. Zostało tym samym dopełnione głoszenie Ewangelii Żydom i w wyniku tej okoliczności rozpoczęło się jej głoszenie poganom. Dopełnienie głoszenia Ewangelii Żydom, jako jej pierwszym spadkobiercom, umożliwiło rozpoczęcie kolejnego etapu w historii zbawienia – obwieszczenie Ewangelii poganom. Niewiara Izraela przyśpieszyła dopełnienie jednego etapu i rozpoczęcie kolejnego, lecz w żaden sposób nie wpłynęła na samą wiarę pogan, gdyż ta jest owocem Bożego działania. Trudno nawet wyobrazić sobie, jak niewiara Izraela miałaby doprowadzić pogan do wiary w Chrystusa.
Czy dopełnienie obwieszczenia Ewangelii Izraelowi należy rozumieć jako zakończenie jej głoszenia Żydom? Rozpoczęcie etapu ewangelizacji pogan nie oznacza w żaden sposób jej zakończenia względem Żydów! Apostoł do końca swych dni głosił Ewangelię swym rodakom: „[…] w nadziei, że […] przynajmniej niektórych z nich doprowadzę do zbawienia” (11, 14).
2. Przejdźmy teraz do drugiej zależności. Zbawienie „całego Izraela” (11, 26a) ma według apostoła Pawła dokonać się dopiero po wejściu do Kościoła „pełni pogan” (w. 25b). Jak z kolei rozumieć tę zależność?
Bożą ekonomię zbawienia cechuje następowanie po sobie kolejnych etapów. Nie ma w niej miejsca na przerwy czy puste okresy. Bóg kieruje wszystkim w sposób doskonały. Jak dopełnienie głoszenia Ewangelii Żydom rozpoczęło etap jej głoszenia poganom, tak podobne dopełnienie jej głoszenia poganom otworzy etap przyjęcia jej przez niewierzący obecnie Izrael. Z chwilą wejścia „pełni pogan” do Kościoła przyjdzie czas na zbawienie „całego Izraela”. Ich losy są ze sobą ściśle powiązane. Potknięciu się Izraela przyjdzie z pomocą wiara pogan. Apostoł napisał zatem, że dzięki zmiłowaniu okazanemu przez Boga poganom (czyli szczególnej łasce, dzięki której uwierzyli oni w Chrystusa) Izrael także dostąpi podobnego zmiłowania (w. 31).
Błędne jest rozumienie, że Izrael trwa obecnie w niewierze, aby poganie mogli przyjąć Ewangelię, czyli że Izrael musi obecnie usunąć się w cień. Izrael odrzucił Chrystusa, zanim jeszcze poganie przyjęli Ewangelię. Jego niewiara nie jest wynikiem wiary pogan, podobnie jak wiara pogan nie jest wynikiem niewiary Izraela. Apostoł nie wiąże niewiary Izraela z możliwością wiary pogan. Wtedy zbawienie jednych dokonywałoby się kosztem drugich. Przeciwko takiemu rozumieniu przemawia logika całego jedenastego rozdziału. Apostoł w głoszeniu Ewangelii poganom widzi wręcz impuls dla wiary Izraela: rozwój ewangelizacji ma go pobudzić do współzawodnictwa (11, 13-14).
Według apostoła Pawła wiara pogan pobudza obecnie Izrael do współzawodnictwa, a kiedyś ich pełnia w Kościele otworzy kolejny etap historii zbawienia – etap wiary „całego Izraela” w Chrystusa. Stąd zmiłowanie okazane poganom przez Boga, czyli ich wiara w Chrystusa, nie przyczynia się do niewiary Izraela, lecz do jego wiary. Od dwóch tysięcy lat stale są tacy spośród Izraela, którzy otwierają się na Chrystusa w wyniku Jego głoszenia przez Kościół.
Co dokładnie należy rozumieć przez wejście „pełni pogan” do Kościoła? Czy chodzi o każdą pojedynczą osobę? Nie chodzi tu o każdą osobę. Nie chodzi bowiem o liczby, lecz o taki etap rozwoju ewangelizacji, na którym Bóg uzna, że osiągnęła ona pełnię względem pogan, czyli że wszyscy ją usłyszeli i mieli możliwość zajęcia względem niej stanowiska. Innymi słowy chodzi o dopełnienie etapu ewangelizacji pogan. Wcześniej dopełniony został etap ewangelizacji Izraela, po czym rozpoczął się etap ewangelizacji pogan. Kiedy również ten zostanie dopełniony, przyjdzie czas na zbawienie „całego Izraela”. Pełni wiary pogan będzie odpowiadała pełnia wiary Izraela. Lecz owej pełni nie rozumiemy w sensie absolutnym, ale jako pełnię tych, którzy uwierzą.
Podobnie jak w wypadku pogan przyszła wiara Izraela nie musi objąć jego zdecydowanej większości. Przez pełnię należy ponownie rozumieć wszystkich tych, którzy uwierzą; wszyscy oni będą stanowili Bożą pełnię. Zobrazuję to przykładem zbawionych w niebie. Jeżeli nawet będą potępieni, to zbawieni będą i tak stanowili pełnię. W przypadku uwierzenia w Chrystusa niewierzącego w Niego obecnie Izraela można przypuszczać, że będzie to pokaźna część, stanowiąca zauważalną różnicę z obecnym stanem.
Nie jesteśmy w stanie określić, jak znaczną część Izraela to obejmie, ponieważ nie został jeszcze osiągnięty etap wejścia „pełni pogan” do Kościoła i stąd nie umiemy określić miary „pełni pogan”, aby na tej podstawie określić następnie miarę „całego Izraela”. Miara „całego Izraela” będzie odpowiadała mierze „pełni pogan”. Do takiego wniosku skłania ścisła zależność ich losów. Dopóki „pełnia pogan” nie wejdzie do Kościoła, dopóty apostoł Paweł nie widzi możliwości, aby „cały Izrael” przyjął Chrystusa. Wynika to ze sprawiedliwości Boga, o czym poniżej.
3. Czy ewangelizacja pogan stoi w jakimś stopniu na przeszkodzie obecnemu uwierzeniu przez Izrael w Chrystusa? Nie! Izrael ma stały przystęp do wiary w Chrystusa, co potwierdzają przykłady Żydów stających się chrześcijanami. Obecny etap ewangelizacji pogan wcale nie utrudnia mu tej wiary. Ta nie jest bowiem zależna od ewangelizacji pogan, ale od otwarcia się na Bożą łaskę. Mówimy tu jednak o szczególnym udzieleniu Bożej łaski. Izrael dostąpił jej kiedyś, ale odrzucił. Zostanie mu ona ponownie okazana po dopełnieniu ewangelizacji pogan. Teraz z tej szczególnej łaski korzysta tzw. świat pogański, czyli wszyscy inni niż Żydzi. Dlaczego tak to wygląda? Bo Bóg jest sprawiedliwy i traktuje wszystkich równo. Izrael miał swoją szczególną szansę, teraz mają ją „poganie” (narody świata).
W każdym czasie każdy może uwierzyć w Chrystusa. Mówimy tu jednak o szczególnym działaniu Bożej łaski, która doprowadzi do wiary „pełnię pogan” i „cały Izrael”. Bo czyż poganie uwierzyliby w Chrystusa bez owego szczególnego działania Boga, skoro odrzucili Go przygotowani na Jego przyjęcie Żydzi? Nie uwierzyliby. Izrael potrzebuje obecnie podobnie szczególnego działania ze strony Boga. Odrzucił pierwsze działanie, ale przyjmie kolejne. Apostoł wyraża to jasno w przytoczonym proroctwie Izajasza (11, 26b-27), które zapowiada Wybawiciela.
Wiara pogan i wiara Izraela dokonają się w wyniku szczególnego Bożego działania, a nie niewiary jednych czy wiary drugich. To wyjątkowe działanie Boga apostoł nazywa okazanym im zmiłowaniem (11, 30-32). Jedni i drudzy doświadczą Jego szczególnej łaski. Pozostaje jednak tajemnicą, kiedy i jak się to dokona.
Uściślijmy! Samo zakończenie etapu ewangelizacji pogan, to znaczy ich pełnia w Kościele, nie doprowadzi Izraela do wiary w Chrystusa. Dopełnienie ewangelizacji pogan stanie się jedynie okolicznością umożliwiającą rozpoczęcie kolejnego etapu, na którym Bóg ponownie okaże Izraelowi łaskę, tak jak niewiara Izraela stała się okolicznością do udzielenia łaski poganom. Zbawienie Izraela będzie, na wzór zbawienia pogan, dziełem samego Boga. Okoliczności związane z niewiarą Izraela i wiarą pogan mogą tylko przyśpieszać lub opóźniać okazanie przez Boga owej łaski.
4. Zwrócę uwagę na to, że związek między ewangelizacją narodów świata a zbawieniem niewierzącego Izraela jest bardzo ścisły. Jest bardziej ścisły, niż się to wydaje. Otóż obecna ewangelizacja świata prowadzi do dopełnienia etapu obwieszczenia mu Ewangelii („pełnia pogan” w Kościele). Im szybciej to nastąpi, tym szybciej nastanie czas zbawienia „całego Izraela”. Rozwój ewangelizacji wśród narodów świata, chociaż skutkuje wiarą pojedynczych Żydów, to prowadząc do dopełnienia obwieszczenia Chrystusa światu („pełnia pogan”), przyczynia się bezpośrednio do zbawienia „całego Izraela”.
Zamiar jak najszybszego obwieszczenia przez apostoła Ewangelii całemu światu – od wschodnich prowincji Imperium Rzymskiego po zachodnie jak Hiszpania – wynikał z chęci zbawienia pogan, ale równocześnie z przekonania, że im szybciej to się dokona („pełnia pogan” wejdzie do Kościoła), tym szybciej nastanie czas zbawienia „całego Izraela”. Ten fakt stanowił podstawę chluby apostoła, kiedy pisał: „[…] będąc apostołem pogan, przez cały czas chlubię się moim posługiwaniem” (11, 13). Miał on świadomość, że działalność innych apostołów skierowana do Żydów prowadzi do pozyskania tylko niektórych spośród nich. Jego zaś działalność skierowana do pogan prowadzi do wejścia „pełni pogan” do Kościoła, a tym samym przyczynia się bezpośrednio do zbawienia „całego Izraela”. Apostoł utwierdzał się w tym przekonaniu, ponieważ poganie nawracali się tłumnie, podczas gdy wśród Żydów były to mniej liczne przypadki. Powołanie apostoła do takiej misji było dla niego powodem chluby.
5. Czy można podać jakąś okoliczność łagodzącą winę Żydów z powodu nieprzyjęcia Chrystusa? Okoliczności łagodzące – jak w przypadku wszystkich, którzy błądzą – zna najlepiej Bóg. Ale jeżeli mam podać jakąś, to zwrócę uwagę na to, że zamysł zbawczy tak przerósł ich oczekiwania, że wydał im się nieprawdopodobny. Wielkość Bożej dobroci, jaka ujawniła się w staniu się człowiekiem, wydała im się bluźniercza i tym samym niemożliwa. Niewłaściwe rozumienie Bożego zamysłu zbawczego przysłoniło im Boga ukrytego w ludzkim ciele. Odrzucili więc Go myśląc, że to tylko człowiek. Stajemy wobec tajemnicy jak w przypadku każdego, kto Go odrzuca. Bóg nie pomniejsza niczyjej winy, ale ją odkupuje. Zamiast pomniejszać czy usprawiedliwiać winę Izraela, każdy powinien wypraszać mu łaskę wkroczenia na drogę ku Chrystusowi.
Gorliwość Żydów w zachowywaniu Prawa mojżeszowego nie pomniejsza ich winy. Potwierdza to faryzejska przeszłość apostoła Pawła. Wypełniał on przepisy żydowskiego prawa w najdrobniejszych szczegółach; niczego nie było można mu zarzucić (Flp 3, 6b). Sądził, że realizuje Bożą wolę jak nikt inny, prześladując Kościół Chrystusowy (Ga 1, 13-14). A okazało się, iż walczył z Bogiem i stał się Jego nieprzyjacielem. Dzięki okazanej mu łasce zrozumiał, że szczytem Bożej woli jest przyjęcie Chrystusa. Wówczas zaczął wypełniać Bożą wolę i poprzez Chrystusa poznał prawdziwego Boga: „Nie znacie ani Mnie, ani Ojca mego. Gdybyście Mnie poznali, poznalibyście i Ojca mego” – mówi Jezus (J 8, 19b).
Uwierzenie Żydów w Chrystusa, w pokaźnej części, może nas zaskoczyć bardziej, niż sądzimy. Stanie się to, kiedy być może w ogóle nie będziemy się tego spodziewali, bo będzie to działanie Boga. Jeżeli bowiem Bogu udało się zaszczepić Ewangelię wśród pogan, nieprzygotowanych na jej przyjęcie, to o wiele łatwiejszą rzeczą jest jej przyjęcie przez Izrael, z którego tradycji religijnej ona wyrasta. W związku z tym apostoł Paweł posługuje się obrazem drzewka oliwnego i odciętymi od niego gałęziami (11, 16b-24). Wszczepienie Izraela w jego naturalny korzeń stanowi dla Boga o wiele mniejszą trudność niż wszczepienie pogan i nastąpi nieuchronnie, kiedy „pełnia pogan” wejdzie do Kościoła. Bóg sam tego dokona. Na obecnym jednak etapie trzeba poszukiwać tych niektórych (w. 14).
Jakie inne ważne treści znajdują się w jedenastym rozdziale Listu do Rzymian?
6. Czy Bóg odrzucił Izraela? Nie odrzucił (11, 1), ale to nie znaczy, że ten nie upadł (w. 12) czy się nie potknął (w. 11). Apostoł tak opisuje sytuację zaistniałą w wyniku odrzucenia Chrystusa: „Izrael nie osiągnął tego, czego skwapliwie szukał; osiągnęli jednak wybrani (tj. ci Żydzi, którzy uwierzyli w Chrystusa). Inni zaś pogrążyli się w zatwardziałości” (11, 7). Bóg nie odrzucił tych Żydów, którzy „pogrążyli się w zatwardziałości”, ale oczekuje od nich zmiany postawy, bo apostoł stwierdza, że nie doszli oni do celu zbawczego planu Boga („Izrael nie osiągnął tego, czego skwapliwie szukał”). Trzeba zatem powiedzieć jasno, że Izrael upadł i został odcięty od korzenia, z którego wyrósł (ww. 17-21). Jako odcięte gałęzie nie czerpie obecnie z niego soków, czyli nie korzysta z udzielonych mu darów. Lecz nie jest to upadek, z którego nie może się podnieść (w. 11). Warunkiem jest przyjęcie Chrystusa: „[…] jeżeli nie będą trwali w niewierze [w Chrystusa], zostaną wszczepieni” (w. 23). Apostoł głęboko w to wierzył i miał taką nadzieję.
7. Stwierdzenie apostoła, że ci Żydzi, którzy przyjęli Chrystusa, są wybranymi z Izraela („osiągnęli jednak wybrani”: 11, 7), potwierdza, że przywilej wybrania dotyczy tych spośród Izraela, którzy przyjęli Chrystusa. Pozostali „pogrążyli się w zatwardziałości” (w. 7) i nie stanowią ludu wybranego. Do istoty bowiem wybrania Izraela przez Boga (oprócz misji względem świata) należała możliwość życia w łączności z Nim poprzez realizowanie Jego woli. Żydzi odrzucając Chrystusa, wystąpili przeciwko Bożej woli i pozbawili się tego przywileju. Odrzucając Chrystusa, odrzucili prawdziwego Boga i wyłączyli się z grona wybranych realizujących Jego wolę. Katechizm Kościoła Katolickiego (par. 151) poucza, że wiara w Boga jest nierozerwalnie powiązana z wiarą w Chrystusa. Potwierdzają to słowa apostoła w 9, 6b, gdzie pisze, że samo urodzenie się Żydem nie decyduje o przynależności do ludu wybranego: „Nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela, są Izraelem”. Innymi słowy nie wszyscy, którzy urodzili się Żydami, są Bożym Izraelem, czyli wybranym ludem Bożym. Są nim ci, którzy odpowiedzieli na Boże wezwanie, czyli realizują Jego wolę (obecna w Starym Testamencie koncepcja ‘wiernej Reszty’).
8. Nie da się wykazać, że istnieje dla Żydów droga do zbawienia poza Chrystusem. Apostoł Paweł w Rz 11 wiąże ściśle losy Izraela i pogan w drodze do zbawienia, i wiąże je nierozerwalnie z Chrystusem. Zbawiony przez Boga „cały Izrael” przejdzie tę samą drogę wiary w Chrystusa, jaką przeszli poganie. W takim razie niewierzący w Chrystusa Izrael kroczy drogą niezgodną z zamysłem Boga.
9. I jeszcze odpowiedź na pytanie, jak poprawnie należy rozumieć stwierdzenie apostoła Pawła, że „[…] dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (11, 29).
Powiem najpierw, że w tekście oryginalnym, czyli greckim, tam gdzie w tłumaczeniu mamy słowo ‘nieodwołalne’, występuje termin mający znaczenie „nieżałowane”. Znaczy on, że Bóg nie żałuje udzielonych Izraelowi darów jak jego wybranie, zawarte z nim przymierza, złożone obietnice itd. Chodzi o to, że Bóg nie zmienia zdania co do historycznego wyboru i obdarowania Izraela, i nie wycofuje się z tego (stąd termin ma też w grece znaczenie ‘nieodwołalne’). Owo obdarowanie nie było promocją Izraela, ale nałożeniem nań misji zwiastuna Bożego zbawienia w świecie. Bóg nie może się zatem wycofać z jego historycznego wyboru i obdarowania, bo wszystkie dary złożone w starotestamentowym Izraelu prowadzą i przygotowują na przyjście Chrystusa i zbawienie świata – są z Nim powiązane. Wycofanie się z nich byłoby zanegowaniem historii zbawienia (łącznie z Chrystusem), którą Bóg sam zainicjował. Dlatego Bóg nie może się z tego wycofać – niezależnie od postawy Izraela.
Lecz to nie znaczy, że Izrael odwracając się od Boga przez nieprzyjęcie Chrystusa, korzysta nadal ze starotestamentowych darów. Nie korzysta, bo jak powiedziałem, te dary przygotowują na przyjście Chrystusa i są z Nim nierozerwalnie powiązane. Odrzucając Chrystusa, Żydzi pozbawiają się ich ostatecznego wypełnienia w Chrystusie (pełni daru), ale nie korzystają też z ich wcześniejszej postaci (np. dar przymierza synajskiego), bo przybierają one nową postać w Chrystusie i tym samym wcześniejsza wygasła. Na czym zatem polega nieodwołalność owych darów względem niewierzącego Izraela? Otóż na tym, że może on korzystać z ich pełni w Chrystusie, przyjmując Go.
W dialogu z judaizmem nadużywa się wypowiedzi apostoła o nieodwołalności Bożych darów, wypaczając jej sens, jakby Izrael po nieprzyjęciu Chrystusa w takim samym stopniu korzystał z darów udzielonych mu przez Boga w przeszłości. Otóż nie korzysta, bo odciął się od Chrystusa, który jest ich wypełnieniem. Prawdą jest, że Żydzi pozostają przedmiotem miłości Boga (w. 28b), ale jest też prawdą, że są Jego nieprzyjaciółmi (w. 28a). Miłość Boga w żaden sposób nie pomniejsza niczyjej winy – w przeciwnym razie Bóg jawiłby się jako kłamca! Zacierałby różnicę między tym, co poprawne, dobre, a tym, co niewłaściwe, złe. Miłość Boga wobec niewierzącego Izraela przejawia się w tym, że wzywa go do zmiany postawy i przyjęcia Chrystusa.
Trzeba tu jeszcze dopowiedzieć, że dary wysłużone przez Chrystusa przewyższają starotestamentowe obdarowanie Izraela. Zbawiająca łaska Chrystusa przewyższa wszystkie wcześniejsze dary, które tracą przy niej swoją wartość i wygasają, bo nie mają jak ona mocy zbawczej. One tylko przygotowywały na przyjście Chrystusa. Tak postrzega to apostoł Paweł: „Wobec przeogromnej chwały [przymierza w Chrystusie] okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową [przymierze synajskie]” (2 Kor 3, 10). To zdanie apostoła stanowi klucz do prowadzonych dyskusji na temat religijnej sytuacji Izraela po nieprzyjęciu Chrystusa. Moglibyśmy nawet odpuścić spór o to, czy przymierze na Synaju nadal obowiązuje, bo jakkolwiek jest, nie ma ono mocy zbawczej i tym samym traci znaczenie w ekonomii zbawienia, której celem jest właśnie zbawienie. Jednak fakt, że przymierze synajskie nie ma mocy zbawczej, wskazuje jednoznacznie na jego ustanie (zob. Hbr 8, 7 i 13). Bo czemu ma ono służyć, skoro zbawia Chrystus? Staje się ono jedynie zwyczajem religijnym.
Podsumowując, pomyłką Izraela jest odrzucenie Chrystusa, Syna Bożego, i realizującego się poprzez Jego Osobę zbawienia. Jest to pomyłka największa z możliwych i takież są jej konsekwencje: odrzucenie zbawiającej łaski. Mówiąc prościej i krócej, winą judaizmu jest to, że nie jest chrześcijaństwem. Ale ten stan – z racji Bożego zmiłowania – jest czasowy.